Pawka


Witojcie! To sem ja, tajemniczy Mr Byks. Swego czasu poprosiłem przyjaciół (współdegustatorów) o krótką deskrypcję mojej skromnej osoby. Chodzi o to, że mało kto potrafi sobie samemu efektownie nawrzucać. Jak się okazało, na przyjaciół zawsze można liczyć (zwłaszcza w sprawie publicznej wrzuty bez riposty :-)) Zostałem opisany przez kilka osób. Oto alternatywne wersje:



Pawka

Pawka to najszczuplejszy człowiek w naszej ekipie* (wpadam przy nim w kompleksy). Potrafi za jednym razem: zjeść 2000kcal, zrobić 200 brzuszków, 20 podciągnięć, wypić 2 flaszki i mieć 0,2 promile we krwi (na drugi dzień, hi hi:))) Wyznacznikiem jakości jest u niego obecność KLIMATYZACJI i listewek z latexu. Jeśli nie masz klimy - odpadasz (chyba, że dobrze balastujesz albo jesteś "nisko na nogach"). Ja nie mam, Baca też nie. Balon chyba ma, bo mieszka najbliżej Pawki. Jest wielkim zwolennikiem sektorów, co skrzętnie egzekwuje, zwłaszcza na Mazurach. Ucząc się podchodzenia do rozbitka, możesz na pełnym wpłynąć w kapok i będzie dobrze. I za to go uwielbiamy. W zeszłym roku trudnił się przemytem; jest w tym niezły, zrobił w konia (nie opuśćcie "w", jak to kiedyś zrobiła nasza dobra koleżanka:) kilku celników. Nigdy się nie poddaje (bo Baran:), zwłaszcza jeśli chodzi o wysiłek fizyczny. Potrafi namówić mnie (zaznaczam, że byłem wtedy trzeźwy) na marcową morską kąpiel w dżinsach i z kluczami w kieszeni (Gerda już zardzewiała), a potem na suszenie ubrań przy ognisku (nigdy wcześniej nie miałem wędzonych Levis'ow... nigdy później też:).

ulubione wino Czekoladowe
ulubiony kolor cherrywony
szczęśliwa liczba kiedyś 40%, ale często przegrywał. Teraz jest liderem w kategorii 12-14%
najciekawsze delirium W Mamerkach (Mazury) widział rysia w klatce, będąc przekonanym, że znajduje się w ZOO.
Goha & Przem
*naturalnie, oprócz Przema


Byks

Pod tym owianym tajemnicą pseudonimem kryje się osoba inicjatora tejże strony internetowej. Ta legendarna i charyzmatyczna indywidualność występuje pod wieloma postaciami. Dla odwiedzających ten zakątek internetu niech pozostanie Byksem. Jest na tyle dorosły, że z powodzeniem mógłby pojechać do Stanów i tam kontynuować zapoczątkowaną przez siebie tradycję, lecz nie na tyle aby przerwać swą akademicką edukację. Choć kto wie, może to usiłowanie zdobycia mądrości jest jedynie próbą kamuflażu? W końcu jest to osobowość nieodgadniona.... Jednakże przedmiot wybrany przez niego, najwyraźniej nie spełnia jego wygórowanych oczekiwań. Z pewnością bez wahania wybrałby fakultet związany z wysokimi oprocentowaniami, gdyby tylko taki istniał... Na przekór Ministrowi Edukacji Narodowej postanowił we własnym zakresie pogłębiać swoje zainteresowania, i mistrzowsko prezentuje nam swe talenty. Oprócz uczestnictwa w degustacjach wszelakich byks'ów, hortax'ów, miętax'ów, czekoladax'ów bądź też siarex'ów itp. lubi w wolnych chwilach zadbać o swą kondycję (kolejna próba kamuflażu?) uprawiając sporty extremalne, typu nocna wspinaczka po drzewach połączona z eksploracją koron drzew w poszukiwaniu nowych gatunków flaszków a także nie wyklutych jeszcze flasząt, w celu kontynuacji prowadzonych badań naukowych, jazda na rowerze z rowerem na plecach - twierdzi że na trasie leżą pnie zwalonych drzew. Ostatnio na okres 40 dni postanowił przemienić się w 'Twardego i Nieugiętego' wprowadzajšc pewne innowacje w swoje nawyki napojowe, co niewątpliwie zasługuje na miano odważnego czynu. To trudny czas dla niego, ale wierzymy w siłę jego woli, łączymy się z nim w bólu. Z góry także gratulujemy, lecz nie zazdrościmy...

ulubione wino Czy to ma jakieś znaczenie? Ważne że jeszcze go nie ma na stronie!
ulubiony kolor w zasadzie to każdy, byle procentowo-jabolowy
szczęśliwa liczba 1 i wzwyż, choć prognozuję że 4 miałaby dla niego poważne reperkusje, a 6 niosłaby za sobą niepowetowane straty dla jego przyjaciół...
najciekawsze delirium wjechał na nartach w błoto, myśląc że to śnieg...
Anilorak


Jaki Paweł jest naprawdę?

Nie ukrywajmy tego... dzieciństwo miał trudne. Pochodzi z dobrej rodziny, co postawiło biedne dziecko już na starcie na straconej pozycji. W piaskownicy miał wielu kolegów (z innych dobrych rodzin). Gdy ziewał dzieci sypały mu piasek do buzi... już wtedy wiedział, że otwór gębowy należy sowicie płukać. Czas zdradzić następny smutny sekret z ciemnych zakamarków jego życia. Niestety... przykro to mówić. Paweł był, a właściwie nadal jest sportowcem... TAK! Spójrzmy prawdzie w oczy! Nie oczekujcie, aby przez moje usta przeszły plugawe nazwy tych wszystkich sportów, które uprawia. Wstyd mi za mojego najlepszego przyjaciela! Na szczęście ta historia zmierza ku Happy-endowi. Szybko w czasie swego sportowego żywota wysnuł genialną w istocie swojej myśl: W życiu sport to nie wszystko. Zaczęło się niewinnie. Kilka lat temu szukał sposobów jak zrównoważyć, zbalansować swoje sportowe życie: Rozpoczął od czytania grubych książek! Bywa jednak, że żołądek nie znosi w słabości swojej jakiejkolwiek grubszej księgi i ułatwia pozbyć się wszystkich naumianych z niej treści. Wtedy to, w drodze na plażę w Stilo (okolice Łeby), po nocy spędzonej z rosyjską encyklopedią, Paweł uległ fascynacji fotografią. Nie ma wiele szlaków na ziemiach i rubieżach polskich, które tak zapamiętale którykolwiek z żyjących i nieżyjących fotografów byłby w stanie obfotografować. Owa fascynacja fotografią, która była i dla niego nieco zaskakująca, przyczyniła się do porzucenia wielostronicowych lektur, pisanych grubą czcionką, a już zwłaszcza po rosyjsku! Bystry umysł Pawła, pełny bagażem życiowych doświadczeń i przeczytanych lektur zaczął kojarzyć fakty: piaskownice, rosyjska proza, sport, fotografia, mercedesy - to wszystko konsekwentnie tworzyło pewien obraz... Obraz przypominał Byka. Nie, Paweł nigdy nie chciał być zoologiem, weterynarzem, a już na pewno nie rzeźnikiem. Nie wiedział, że swoje bycze powołanie odkryje dopiero w czasie żeglowania po Jezioraku. Tam właśnie poznał Byksa, który swoją byczko-fernandowską łagodnością zjednał sobie serce Pawła!
(...) I żyli długo i szczęśliwie